W Unii Europejskiej temat EPR stał się dla e-commerce codziennością: rejestry, numery, audyty, raporty, opłaty i – co najdotkliwsze – realne ryzyko blokad sprzedaży na marketplace’ach. Sprzedawcy przyzwyczaili się, że compliance „dzieje się” w panelu Amazona, a brak numeru rejestrowego potrafi zatrzymać ofertę szybciej niż brak stanów magazynowych.
Turcja działa inaczej. I to „inaczej” jest w 2026 roku kluczowe, bo wielu sprzedawców próbuje przenieść unijny schemat 1:1 na rynek turecki. Efekt bywa skrajny: albo kosztowne ruchy na oślep, albo ignorowanie obowiązków, które faktycznie mają znaczenie.
Turcja: formalnie nie UE, praktycznie coraz bliżej europejskiego kierunku
Turcja nie jest państwem członkowskim Unii Europejskiej, dlatego nie obowiązuje jej unijny pakiet dyrektyw i rozporządzeń EPR wprost. Jednocześnie w ostatnich latach turecka polityka środowiskowa wyraźnie przyspieszyła. Państwo rozwija własne instrumenty prawne i finansowe, których cel jest zbliżony do unijnego podejścia: ograniczenie ilości odpadów trafiających na składowiska, zwiększenie poziomu odzysku i recyklingu oraz stopniowe przenoszenie części kosztów systemu na podmioty wprowadzające produkty na rynek.
Działania te wpisują się w szerszą strategię określaną jako „Zero Waste”, funkcjonującą w Turcji jako ramowy program państwowy obejmujący gospodarkę odpadami. W analizach europejskich i międzynarodowych Turcja bywa opisywana przez pryzmat dwóch równoległych zjawisk. Z jednej strony wciąż widać strukturalne wyzwania: relatywnie wysoki udział składowania odpadów i nierównomierny rozwój selektywnej zbiórki. Z drugiej strony rosną inwestycje publiczne, rozwijają się narzędzia finansowe i regulacyjne, a także systemy – w tym depozytowe – które mają stopniowo przesuwać model w kierunku większego odzysku i recyklingu.
Dlatego pytanie „czy w Turcji jest EPR?” bywa źle postawione. Lepsze brzmi: w których obszarach Turcja wdrożyła mechanizmy odpowiedzialności producenta/importera i jak będą one działać w 2026?
Co jest w Turcji szczególnego: ciężar przesuwa się na importera i systemy krajowe, a nie na marketplace
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech tureckiego podejścia do odpowiedzialności środowiskowej jest przesunięcie ciężaru compliance z poziomu marketplace na poziom importera i krajowych systemów administracyjnych. Z perspektywy sprzedawcy e-commerce oznacza to zasadniczą różnicę względem UE: w Turcji spełnianie obowiązków środowiskowych rzadko zaczyna się od panelu sprzedażowego, a znacznie częściej od analizy roli podmiotu w łańcuchu dostaw.
W praktyce kluczowe są kwestie formalne: kto jest wskazany jako importer w dokumentach celnych, kto w świetle lokalnych przepisów jest uznawany za podmiot „wprowadzający” produkt na rynek turecki, czy sprzedaż odbywa się z magazynu w Turcji, czy w modelu transgranicznym, oraz czy produkt należy do kategorii objętych „twardymi” instrumentami regulacyjnymi (np. opakowania, wybrane strumienie odpadów, systemy opłat).
To podejście widać szczególnie mocno w obszarze opakowań i systemów depozytowych. Podczas gdy w UE sprzedawca myśli o numerze rejestrowym EPR i jego weryfikacji przez platformę, w Turcji częściej musi odpowiedzieć na inne pytanie: czy mój model sprzedaży oznacza konieczność wejścia w krajowy system i przypisania opakowań do formalnego obiegu ewidencyjno-rozliczeniowego? W 2026 roku to właśnie ten poziom – administracyjny i systemowy – staje się kluczowy dla oceny ryzyka compliance.
Najbardziej „EPR-owy” temat w Turcji: depozyt na opakowania napojów i system DBYS
Jeżeli w Turcji istnieje obszar, który w 2026 roku działa jak rzeczywisty, „twardy” mechanizm porównywalny z europejskimi rozwiązaniami, są nim opakowania napojów objęte Zorunlu Depozito Yönetim Sistemi, czyli obowiązkowym systemem depozytowym. To właśnie ten segment został zaprojektowany najbardziej systemowo i jest najbardziej zbliżony do rozwiązań znanych z rynków UE.
W ramach tego modelu państwo buduje pełny łańcuch odpowiedzialności: od rejestracji i ewidencji opakowań, przez oznakowanie, po rozliczenia finansowe i rozwój infrastruktury zwrotu. Operacyjnym centrum systemu jest krajowy system informatyczny, w którym opakowania są rejestrowane, identyfikowane i przypisywane do obiegu depozytowo-rozliczeniowego. Komunikaty, instrukcje i aktualizacje DBYS pokazują, że nie jest to koncepcja „na slajdach”, lecz wdrażany mechanizm z realnymi procedurami i obowiązkami administracyjnymi.
W 2025 roku pojawiały się zapowiedzi dalszej rozbudowy systemu, m.in. zwiększania liczby urządzeń do zwrotu i rozszerzania zakresu operacyjnego. W 2026 roku widać już ciągłość administracyjną: działające procesy rejestracyjne, wytyczne dla uczestników, cenniki i formalne kanały obsługi. To moment, w którym system przestaje być „nowością”, a staje się stałym elementem krajowej polityki odpadowej.
Z perspektywy sprzedawcy i importera oznacza to rzecz prostą: jeśli dany podmiot jest uznawany za wprowadzającego – albo faktycznie kontroluje import – obszar opakowań, a szczególnie opakowań napojowych, staje się w 2026 roku coraz trudniejszy do pominięcia. Mechanizm został zbudowany wokół ewidencji, identyfikowalności i rozliczenia, a nie dobrowolnych deklaracji.
Opłaty i instrumenty finansowe: Turcja wzmacnia zasadę „kto wprowadza, ten współfinansuje”
W analizach europejskich i międzynarodowych coraz wyraźniej pojawia się wspólny wniosek: Turcja wzmacnia instrumenty finansowe oparte na zasadzie „kto wprowadza produkt na rynek, ten współfinansuje system gospodarki odpadami”. Dotyczy to kilku kluczowych strumieni, w tym opakowań, wybranych kategorii EEE, baterii czy opon, a także narzędzi ograniczających powstawanie określonych odpadów (np. opłaty za torby plastikowe).
Choć tureckie rozwiązania nie są kalką unijnego EPR i nie funkcjonują w identycznej strukturze rejestrów czy organizacji odzysku, kierunek pozostaje spójny: państwo buduje mechanizmy mające zapewnić stabilne finansowanie infrastruktury odpadowej i przenosić część kosztów środowiskowych z sektora publicznego na biznes wprowadzający produkty do obrotu.
Z perspektywy 2026 roku jest to sygnał istotny przede wszystkim dla importerów i producentów. Nawet tam, gdzie nie istnieje jeden „numer EPR” ani centralny rejestr znany z UE, rośnie znaczenie opłat i obowiązków finansowych powiązanych z konkretnymi strumieniami produktów. W praktyce to one – częściej niż formalna weryfikacja na marketplace – stają się w Turcji narzędziem realizacji zasady rozszerzonej odpowiedzialności.
EEE/WEEE: Turcja ma regulację i rosnące wymagania, ale to nie kopia unijnego rynku numerów
Sprzedawcy z UE często pytają o WEEE w Turcji przez pryzmat doświadczeń z rynków takich jak Niemcy. Tymczasem turecki system dotyczący zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego jest bardziej złożony i nie jest prostym odpowiednikiem unijnego modelu opartego na centralnych rejestrach i numerach identyfikacyjnych. W Turcji funkcjonują regulacje dotyczące EEE/WEEE, a w dokumentach prawnych pojawia się pojęcie rozszerzonej odpowiedzialności producenta oraz obowiązki związane z raportowaniem i zagospodarowaniem zużytego sprzętu.
Różnica ujawnia się na poziomie wdrożenia i egzekucji. W UE compliance jest silnie powiązane z marketplace’ami i ich procedurami weryfikacji. W Turcji nadal kluczowa jest rola podmiotu w łańcuchu dostaw – w szczególności to, kto jest importerem i kto odpowiada za wprowadzenie sprzętu na rynek – a także zgodność z krajowymi procedurami administracyjnymi.
W 2026 roku ryzyko związane z EEE/WEEE w Turcji będzie więc częściej administracyjne i operacyjne: dotyczyć może dokumentacji importowej, relacji z lokalnymi systemami zbiórki czy wymogów raportowych, a nie natychmiastowych blokad ofert wynikających z braku numeru rejestrowego. To różnica, która często umyka firmom przenoszącym unijne schematy compliance na rynek turecki.
Co w 2026 może zaskoczyć najbardziej: regulacje dot. kontaktu z żywnością i recyklatu
Jednym z obszarów, który w 2026 roku może zaskoczyć bardziej niż klasyczne obowiązki EPR, są regulacje dotyczące materiałów i opakowań mających kontakt z żywnością – w tym wykorzystania recyklatu. Dla firm oferujących produkty pakowane lub same opakowania data 1 stycznia 2026 ma charakter graniczny: od tego momentu zaczynają obowiązywać nowe zasady dotyczące tworzyw sztucznych przeznaczonych do kontaktu z żywnością, przy czym dla wyrobów już wprowadzonych na rynek przewidziano okresy przejściowe.
Równolegle w 2025 roku pojawiły się komunikaty i interpretacje dotyczące stopniowego dopuszczania recyklatów w opakowaniach żywności oraz horyzontu pełnej zgodności regulacyjnej do końca 2026 roku (w zależności od materiału, zastosowania i ścieżki dopuszczenia). To sygnał, że turecki ustawodawca coraz mocniej wchodzi w obszar jakości materiałowej i bezpieczeństwa produktów, a nie tylko cele odpadowe.
Choć nie jest to „klasyczne EPR”, skutki dla e-commerce mogą być porównywalne: wycofania partii, blokady importu, spory o dokumentację, kontrole zgodności na etapie odprawy celnej lub dystrybucji. W 2026 roku te wymagania mogą okazać się operacyjnie bardziej dotkliwe niż same opłaty czy obowiązki sprawozdawcze.
Prognoza na 2026: trzy trendy, które warto nazwać wprost
Po pierwsze, opakowania – zwłaszcza napojowe – będą coraz bardziej „systemowe”. Obowiązkowy depozyt i DBYS nie są rozwiązaniem przejściowym, lecz elementem infrastruktury: procedury rejestracyjne, opłaty i identyfikowalność opakowań. W modelach lokalnego wprowadzenia na rynek to właśnie opakowania mogą jako pierwsze ujawnić brak zgodności.
Po drugie, finansowanie gospodarki odpadami będzie coraz wyraźniej przesuwane na podmioty wprowadzające produkty. Instrumenty finansowe oraz polityki „Zero Waste” utrwalają zasadę, że koszty systemu odpadowego są stopniowo przenoszone z sektora publicznego na biznes generujący strumień produktów i odpadów – nawet jeśli nie odbywa się to w identycznym modelu jak w UE.
Po trzecie, „EPR” w Turcji będzie coraz częściej mylone z wymogami produktowymi (food contact, recyklat), a to bywa droższe niż same opłaty. Od 1 stycznia 2026 zaczynają obowiązywać kolejne wymagania w tym obszarze, co dla wielu firm stanie się punktem zwrotnym w dokumentacji, doborze materiałów i ocenie ryzyka.
Co powinien zrobić sprzedawca marketplace, zanim „zacznie rejestracje”
Najbardziej praktyczna rada na 2026 rok brzmi: nie zaczynaj od pytania „gdzie mam numer EPR w Turcji?”, tylko od audytu swojej roli i strumieni produktowych. W tureckim modelu punkt wyjścia stanowi nie rejestr czy numer, lecz pozycja sprzedawcy w łańcuchu dostaw i sposób, w jaki produkt trafia na rynek.
Jeżeli sprzedawca nie jest importerem i sprzedaje transgranicznie, jego obowiązki mogą wyglądać zupełnie inaczej niż w modelu z magazynem w Turcji lub lokalnym importerem działającym w jego imieniu. Pominięcie tego rozróżnienia prowadzi często do niepotrzebnych lub źle dobranych działań.
Jeżeli natomiast sprzedawca jest importerem – albo realnie kontroluje import – priorytety na 2026 rok są dwa: po pierwsze opakowania i system depozytowy tam, gdzie dotyczy, a po drugie zgodność produktowa, szczególnie w obszarze materiałów i opakowań do kontaktu z żywnością. Dopiero po takiej analizie sensowne stają się decyzje o konkretnych rejestracjach, umowach czy opłatach. Odwrócenie tej kolejności – zaczynanie od „numeru EPR” – to w przypadku Turcji jedna z najczęstszych i najbardziej kosztownych pomyłek.